Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kącik konesera taniego wina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kącik konesera taniego wina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 stycznia 2011

Kącik konesera taniego wina – odsłona VIII – WIELKIE POŻEGNANIE…

Drodzy Koneserzy!

Dziś niestety nie opiszę Wam kolejnego wykwintnego trunku. Obecne okoliczności bowiem zupełnie temu nie sprzyjają. Bardzo mi przykro, ale czuję się zobowiązana do poinformowania Was o zaistniałej, tragicznej sytuacji. Otóż z głębokim żalem zawiadamiam, iż pod koniec 2010 roku ogłoszono decyzję o upadłości Zakładu Przemysłu Spożywczego „Ostrowin" [*] Postanowienie to wpłynęło tym samym na zamkniecie „Kącika konesera taniego wina”, prowadzonego w dotychczasowej formie.

Naprawdę nie jestem w stanie pojąć jak taka szanująca się firma z ponad 120 letnia tradycją, mogła do tego dopuścić. „Ostrowin” – klasa sama w sobie, producent najbardziej znanych i powszechnie lubianych marek siarkofrutów, lider w swojej dziedzinie… Firma ta była jednym słowem bezkonkurencyjna. Większość rynku tanich win należało właśnie do „Ostrowina”. Któż z nas nie słyszał chociażby o takich hitach jak „DZBAN leśny”, „Komandos” czy „Lipa z miodem”?

Wszyscy przeżywający tę tragedię stawiają sobie podstawowe pytanie: co teraz będzie? Gdzie i czy w ogóle będzie możliwość zaopatrzenia się w tak wysokiej klasy trunki? Czy jakaś inna firma podoła temu wyzwaniu i przejmie rynek po „Ostrowinie”? Na razie wszystko stoi pod wielkim znakiem zapytania… Jednak w chwili obecnej mogę dać Wam jedną baaardzo cenną radę: zaopatrzcie się na przyszłość! W niektórych sklepach wyprzedają jeszcze ostatnie zapasy z magazynów, także łapcie okazje, póki się da! Może to akurat Wy staniecie się szczęśliwymi posiadaczami klasyka o nazwie „DZBAN leśny”, pochodzącego z ostatniej partii produkcyjnej? Życzę Wam tego serdecznie, bowiem w najbliższym czasie produkty „Ostrowina” staną się najprawdopodobniej całkowicie nieosiągalne w sklepach. A wtedy pozostaną już tylko wspomnienia tego smaku, tych szczególnych chwil…

W związku z powyższym w tym oto miejscu zamykam dotychczasowy cykl „Kącika konesera taniego wina”, tak jak podobno J.K. Rowling zakończyła pisanie serii powieści o czarnowłosym czarodzieju;)

Trzymajcie się!

czwartek, 31 grudnia 2009

Kącik konesera taniego wina – odsłona VII - sylwestrowy odcinek specjalny!!!

Moi Drodzy! Dziś ostatni dzień 2009 roku. Nie mam jednak zamiaru w tym miejscu robić podsumowania całego roku. Niech każdy we własnym sumieniu rozstrzygnie co było dobre, a co niekoniecznie… Nadchodzi kolejny, nowy, miejmy nadzieję lepszy rok. Tę jedyną, niepowtarzalną okazję należy, wiec odpowiednio uczcić. Jakim trunkiem najlepiej wznieść ten symboliczny toast o północy? Przed tym dylematem staje zapewne wielu z Was. Ja natomiast pędzę z pomocą . Bowiem pozostało już naprawdę niewiele czasu.

W tej specjalnej sylwestrowej odsłonie chciałam Wam przedstawić wyjątkowe winko gazowane, o bardzo egzotycznie brzmiącej nazwie „Staroruskoje Igristoje”. Trunek idealny na tę okazję. Poleca go sam Cysio - znawca i koneser wielu cenionych i lubianych napojów. Otóż omawiany ruski winacz jest lepszy nawet od oryginalnego francuskiego szampana z samego serca Szampanii czy też tradycyjnej katalońskiej „Cavy”. Cysio twierdzi, że można go pić do woli. Gdyby jednak dla kogoś ogólnie przyjęta ilość okazała się zbyt duża i miał następnego dnia pewne problemy, Cysio poleca swój wypróbowany sposób… Jak się okazuje najlepsza na kaca jest zwykła maślanka!



Drodzy Czytelnicy! Życzę Wam wszystkim udanej imprezy, niezapomnianych przeżyć oraz dużo zdrowia i mocnej głowy;)

Happy New Year

wtorek, 29 grudnia 2009

Kącik konesera taniego wina – odsłona VI

Dobry wieczór Gospodarzu! (Nieważne czy wielkiej biby czy też kameralnego spotkania.) Do sylwestra pozostało już niewiele czasu, a zatem to naprawdę ostatni dzwonek, aby pomyśleć o zaopatrzeniu się w wysokiej klasy napoje winiopodobne, odpowiednie na tę okoliczność. W końcu sylwester jest raz w roku. Dlatego też należało by w ten wyjątkowy wieczór cieszyć się smakiem jakiegoś wyjątkowego trunku. Przybliżę Wam dziś wybitną sylwetkę „Lipy z miodem”.

Na wstępie warto wspomnieć, że firma Ostrowin, produkująca ową nalewkę (Uwaga na podróby! Jedyna prawdziwa jest nalewka z Ostrowina! ) otrzymała ZŁOTY MEDAL w KONKURSIE KRAJOWEJ RADY WINIARSTWA, zorganizowanym w 2003 roku w Ciechocinku, właśnie za „Lipę z miodem”. Mamy więc do czynienia z nie byle jakim trunkiem. Jak sama nazwa mówi napój zawiera „ekstrakt” z lipy i „dodatek” miodu, a raczej miodowego aromatu… Jednak to nie jest istotne. Liczy się ten wyśmienity, słodkawy smak. To zapewne zasługa rewelacyjnie dobranych składników, połączonych w odpowiednich proporcjach, według najlepszych, tradycyjnych receptur. Warto również zauważyć piękny głęboko – miodowy kolor napoju. Na pochwałę zasługuje także bardzo stylowa etykieta, utrzymana w stosownej dla trunku tonacji kolorystycznej.

Myślę, że zainteresuję Was ciekawostka zza kulis naszego bloga… Bowiem wśród naszego redakcyjnego grona jest kilku wielkich fanów „Lipy z miodem”. Zapewne jesteście bardzo ciekawi o kogo chodzi… Zdradzę Wam ten sekret (mam nadzieję, że koledzy nie będą mieli mi tego za złe…) Mowa o głównym bohaterze kilku artykułów, naszym gościnnym redaktorze i recenzencie Cysiu oraz redaktorze Yodzie. Na samo hasło „Lipa z miodem” od razu na ich twarzach pojawia się uśmiech, cokolwiek by się nie działo… Czyż to nie wystarczająca rekomendacja?;)

Jeden z fanów w plenerze z "Lipą..." w ręku:) fot. Archiwum

Jak głosi przysłowie „Ile wina w głowie, tyle prawdy w słowie”, a więc wierzcie mnie na słowo i dajcie się skusić na wypróbowanie „Lipy z miodem”. Czy to na imprezie sylwestrowej, która może właśnie dzięki temu trunkowi ma szansę stać się niezapomniana… czy też, gdy już zrobi się cieplej, w plenerze odpoczywając pod drzewem, które tak poleca pewien znany poeta… Myślę, że taka sceneria będzie pasowała idealnie;)

Bawcie się dobrze!

piątek, 25 grudnia 2009

Kącik konesera taniego wina - odsłona V

Witam wszystkich świątecznie! Macie już dość zbyt popularnych, wyjątkowo często spożywanych w okresie Bożego Narodzenia grzańców? Pragniecie jakieś odmiany? Zaproponuję Wam więc coś zupełnie innego. Specjalnie dla Was w dzisiejszej odsłonie przedstawię napój o wdzięcznej nazwie „Kici Kici”. Mrauu…

Nie wiem za bardzo co wspólnego ma nazwa z samym trunkiem. Może z założenia był przeznaczony dla określonego grona koneserów? Nie będę w to jednak wnikać głębiej, bowiem siarkofrut ten idealnie nadaje się na każdą okazję. Jednak ze względu na wyjątkowy smak przypominający tradycyjne rogale świętomarcińskie polecany do spożywania szczególnie w okresie 11 listopada. (Dla osób spoza Poznania i okolic, które nie miały okazji do degustacji wspomnianego specjału-jest to rogal, tradycyjnie wypiekany z okazji dnia św. Marcina, z ciasta półfrancuskiego, z nadzieniem z białego maku.) Szał na rogale świętomarcińskie jest raz w roku, natomiast omawiany napój może być całorocznym hitem. Wracając do smaku „Kici Kici”. Chwilami brakuje słów, żeby to wyrazić. Wykwintny, doskonale skomponowany smak i aromat zapewne zadowoli również najbardziej wybredne gusta. Charakterystyczna wyczuwalna nutka olejku migdałowego. Piękny klarowny czerwony kolor. Niewątpliwie jeden z lepszych siarkofrutów.

Na uwagę zasługuje również ciekawa etykieta na butelce (fotografia poniżej). Interesująca szata graficzna, intrygująca fotografia młodej damy bezwstydnie prezentującej swoje wdzięki. Myślę, że dla wielu koneserów, szczególnie płci męskiej, samo opakowanie będzie wystarczającą zachętą do zakupu.


Właściwie bardzo trudno znaleźć jest jakąś wadę w tak wybitnym siarkofrucie jakim jest „Kici Kici”. Lecz jak wiadomo, nie ma rzeczy idealnych, dlatego też i w tym przypadku muszę się czegoś przyczepić. Niestety omawiany napój ma kiepsko zaprojektowany korek. Naprawdę nie łatwo tego winiacza otworzyć, co wiem z własnego doświadczenia… Jednak gdy już poradzimy sobie z tym małym problemem, na pewno czeka nas odpowiednia nagroda w postaci wyjątkowego smaku, którym można cieszyć się naprawdę dłłuuuggo;)

Świętujcie dalej!

poniedziałek, 9 listopada 2009

Kącik konesera taniego wina – odsłona IV

Moi mili! W tej odsłonie nie będę wychwalać wspaniałego, doskonale skomponowanego smaku. Dobre czasy DZBANA się na tę chwilę skończyły. Czy „lepszych czasów już nie będzie, lepsze dni odeszły w dal”? To zależy również i od Was drodzy koneserzy taniego wina! Jak znajdziecie kolejne DZBANY wszystko jeszcze ma szansę się zmienić… Przykro mi tym razem spotkacie się z samymi słowami krytyki wobec pewnego siarkofruta. Jeśli, więc ktoś uważa, że nie ma obrzydliwych, niezdatnych do picia (nawet po przegotowaniu;)) tanich winiaczy to na tym zdaniu może zakończyć czytanie mojego tekstu, gdyż na pewno się z nim nie zgodzi...

Dzisiejszym głównym bohaterem będzie BARYŁA Żołądkowa. Siarkofrut tak obleśny, że nie pozostaje mi nic innego jak przejechać się po nim jak po szmacie. Ohydny, gorzko – nie wiadomo jaki smak. Dziwny, powiedzmy… szaro-bury kolor, podejrzana konsystencja. Trunek cuchnie na kilometr. Do tego jeszcze tandetne opakowanie. Pozwolę sobie na bardzo surową ocenę. Według mnie jest to najgorszy siarkofrut świata! Ciężko wypić tego więcej niż jeden łyk.

Ku przestrodze…

Jeśli jednak pomimo moich wszystkich ostrzeżeń, znalazł by się jakiś śmiałek, których chciałby przekonać się na własnej skórze jak smakuje BARYŁA to UWAGA! Degustacja na własne ryzyko. Skutki uboczne nieznane…

BARYŁA zasługuje na uwagę jedynie dlatego, iż jest swego rodzaju ciekawostką przyrodniczą ;P

Strzeżcie się!

środa, 4 listopada 2009

Kącik konesera taniego wina – odsłona III





Drodzy Czytelnicy, dziś mam zaszczyt przedstawić Wam kolejny rewelacyjny napój z serii DZBANÓW, a mianowicie DZBAN grzany lwowski. Według mnie najlepszy ze wszystkich trunków w plastikowym worku z banderolą. Niby to też DZBAN, podobny do „swoich braci”, jednak o wiele lepszy, głębszy smak i aromat wyczuwalny jest już od pierwszej kropli. Wspaniała kompozycja korzennych przypraw. W skrócie - smakuje jak wyśmienite grzane wino.


Jak głosi napis na opakowaniu „można podgrzewać w kuchence mikrofalowej”. Osobiście nie miałam odwagi spróbować… ale myślę, że warto by było zaryzykować. Taki cieplutki, podany w plastikowym naczyniu DZBAN byłby idealny na chłodne, ciemne, szare i ponure jesienno-zimowe wieczory. Poprawa humoru gwarantowana (nawet jeśli spożywany trunek będzie miał normalną temperaturę pokojową).


Jak już wcześniej wspomniałam DZBAN grzany lwowski jest moim niewątpliwym faworytem. Niestety jak na tak wykwintny trunek przystało jest on towarem deficytowym. Aby go zdobyć musiałam pokonać bardzo długą drogę… Dotarłam aż do pewnej wiochy (powiedziałabym podpoznańskiej, ale to nie do końca prawda ;P).



Mam dla Was smutną wiadomość… na tę chwilę to już ostatni DZNAN jaki opisuję. Ale nie martwcie się, wkrótce przedstawię Wam inne, godne uwagi napoje. Powtarzam również swój apel: jeśli ktokolwiek, gdziekolwiek odkryłby jakieś inne rodzaje DZBANA, proszę o informację.


Owocnych poszukiwań!

wtorek, 27 października 2009

Kącik konesera taniego wina – odsłona II

Kontynuując moją zeszłotygodniową opowieść o napojach wino podobnych z gatunku DZBANA przedstawię Wam dzisiaj jedną z odmian tego wykwintnego trunku, a mianowicie DZBAN wiśniowy. Napój ten można określić jako wariację na temat DZBANA. Lekko zmodyfikowany smak. Wyczuwalna nutka wiśniowego aromatu. Piękna, krystaliczna wiśniowa barwa. Nie jest to ten sam trunek co DZBAN leśny, jednak mimo wszystko z klasyczną wersją napoju łączy go wiele. Znowu te harmonijne połączenie taniego owocowego soczku z wódą.

Powszechnie znany, lubiany i przez wybitnych znawców doceniany i polecany jest drink na bardzie tego siarkofruta. Przepis na niego jest niezwykle prosty. DZBAN + cola w dowolnych proporcjach, zależnie od gustów i indywidualnych upodobań. W smaku przypomina co nieco wzmocnioną cole cherry. Każdy szanujący się koneser taniego wina powinien tego drinka skosztować. Gorąco polecam!

A teraz kilka informacji praktycznych. Z nabyciem DZBAN wiśniowego nie powinno być większego problemu. Należy go szukać w ogólnodostępnych punktach sprzedaży „zwykłego” DZBANA leśnego. Warto również wspomnieć o naczyniu najodpowiedniejszym do degustacji tego trunku. Każdego DZBANA, niezależnie od odmiany, najlepiej spożywać w zwykłych plastikowych kubeczkach. W ten sposób najlepiej możemy wyrazić swój szacunek wobec tego wykwintnego napoju.

Fotografia przedstawia przykładowy zestaw imprezowy, z DZBANEM wiśniowym na czele, którego szczęśliwym posiadaczem w swoim czasie stał się nie kto inny jak nasz redaktor Cysio. Pozostałe występujące na fotografii trunki omówię w kolejnych odsłonach.

Wspaniałych wrażeń!;)

wtorek, 20 października 2009

Kącik konesera taniego wina - odsłoa I

Tanie wino, napój winopodobny, siarkofrut, siarkofruktus, turboptyś… wiele synonimów można znaleźć na określenie tego wykwintnego trunku. Gatunków tanich win jest zapewne więcej niż sklepów, w których najłatwiej je nabyć (mowa o małych wielobranżowych sklepikach z logo pewnego płaza). W swoim życiu miałam okazję skosztować wielu z nich… Dlatego też czuję się kompetentna, aby podzielić się swoimi wrażeniami. Moje opinie będą niewątpliwie bardzo subiektywne dlatego też, chętnie poznam zdanie czytelników-koneserów taniego wina, a także tych okazjonalnie degustujących siarkofruty. To tyle słowem wstępu.

A teraz przejdźmy do omówienia pierwszego napoju winopodobnego. Jak mawiał poeta „trzech pokoleń” Leopold Staff:

„Z myślą ciężką, jak z dzbanem na głowie niewiasta,
A dzban wino ukrywa…”

Dlatego też powinnam zacząć od klasyki, czyli DZBANA. Powszechnie znane są cztery rodzaje DZBANA: leśny, wiśniowy, grzany lwowski oraz jabłkowo - brzoskwiniowy. Krążą również wieści, o istnieniu DZBANA malinowego oraz porzeczkowego, aczkolwiek nigdy nie spotkałam ich na swojej drodze. Także ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… proszę o informacje.

Podstawowym rodzajem DZBANA ,od którego degustację powinien zacząć każdy początkujący koneser, jest DZBAN leśny. To napój winopodobny stworzony na bazie wysokogatunkowego moszczu owocowego(13%). Niepowtarzalny, odrzucający na początku aromat, wyjątkowy smak taniego owocowego napoju z Biedronki pomieszanego z wódą, piękny krystaliczno czerwony kolor oraz nowatorskie, praktyczne plastikowe opakowanie (uwaga do otwarcia żaden sprzęt nie jest potrzebny!) to wszystko sprawia, że ten trunek pozostanie w Waszej pamięci (i głowach) na dłuuugo.

DZBAN leśny to klasyka gatunku tanich win, klasyka wśród DZBANÓW. W kolejnych odcinkach omówię pozostałe, skosztowane przeze mnie odmiany…
Pozwólcie, że na koniec posłużę się cytatem: „Ale się k***a n*******m!”

Zdrówko!:)